Projekty

Syberia 2015 – reportaż

Dzień pierwszy

Lądowanie kolejny raz na lotnisku Szremietiewo, sprawia że czuję się jakbym wrócił do domu. Tym razem niestety samotnie przychodzi mi zamykać projekt „Syberia – w poszukiwaniu przeszłości i przyszłości”. Sam lot mam niestety ze spora przesiadką i z przymusowym całodniowym pobytem w Moskwie. Oczywiście nie zamierzam marnować darowanej chwili i jadę pozwiedzać miasto. Jako jeden z nielicznych turystów jestem o 6 rano na Placu Czerwonym. Mimo niewątpliwego piękna miasta, koszmar niewyspania sprawi że szybko wracam na lotnisko i bukuję się na lot do Barnauł.

Dzień drugi

5 rano Barnauł. Brzmi jak tytuł porządnej powieści sensacyjnej. Mimo braku mrozu, jest brzydko i deszczowo. Niewygody oczekiwania rekompensuje obserwowanie budzącego się do życia miasta i ciepłe pierożki na dworcu kolejowym w tzw. Zakousocznej. Humor poprawiło mi także spotkanie z dawną znajomą, Eleną z pochodzenia Polką (ojciec prof. Sobański w połowie Polak jest biologiem na Uniwersytecie w Barnauł). Wsiadam do pociągu „Kalina Krasnaja”, cóż za luksus, istne Inter city w Syberyjskim wydaniu. Ciepło, czysto, telewizja i WiFi. Co prawda ten ostatni nie działa,ale i tak podróż pociągiem można zaliczyć do przyjemnej. Dojeżdżam do Bijska, gdzie czeka na mnie ksiądz Andrzej Obuchowski, zwany przez nas pieszczotliwie księżycem. Obiad a wieczorem przy herbacie omówienie planu działania na najbliższe dni.

Dzień trzeci

Zgodnie z planem dzisiaj dzień pracy na parafii, ostatnie koszenie trawy przed zimowymi mrozami. Praca niezbyt trudna, ale widok skoszonych błoń wokół kościoła przynosi drobną satysfakcję. Wieczorem staję na wysokości zadania i przygotowuję kolację dla gości. Zaroszonymi gośćmi są siostry Agnesa i Serafina Księżyc wykorzystując moją obecność wyznacza mnie na głównego kucharza, przygotowuje tzw. gulasz na „winie” z grzankami, oraz zapiekane pomidory. Siostry są oczarowane, Księżyc zdumiony, a szef Amaro byłby dumny.

Dzień czwarty

Rano jeszcze drobne dokończenie prac i spakowanie się na wyjazd. Wyruszamy do miejscowości Zonalnoje rejon Troickij. Gdzie mamy się spotkać z Panią Marią Nikołajewną która dowiedziawszy się o okolicznych miejscach zesłań, podjęła inicjatywę upamiętnienia miejsc gdzie znajdował się specposiołki . Pani Maria pokazała nam także miejsce prawdopodobnej mogiły, miejsce to określiła na podstawie wspomnień. Pani Maria dotarła do Księdza Andrzeja i zaprosiła go na poświęcenie krzyża, który wspólnie ze znajomymi postawiła w dwóch miejscach gdzie były specposiołki. Bardzo też spodobała się jej nasz wcześniejsza inicjatywa polegająca na wieszaniu na cmentarzach tabliczek upamiętniających zmarłych tragicznie Sybiraków. Wieczorem już przy herbacie toczymy wspólne rozmowy o zesłańcach i wspólnej historii obu narodów. Dyskusja to jest interesująca, czasami niełatwa, kiedy trzeba nam tłumaczyć jak historia wyglądała naprawę, że w rzeczywistości nie wszystko było to jak przedstawiły podręczniki rosyjskie. Dochodzimy do wspólnego wniosku, że o zmarłych nie wolno zapomnieć i należy uczyć młodych, że wspólna historia to nie tylko wygrane bitwy i złote medale na piersi, ale pamięć o tych, o których niewielu pamięta.

Dzień piąty

Przygotowujemy się na wspólną uroczystość. Po wspólnym obfitym śniadaniu w iście Syberyjskim stylu, udajemy się do miejscowej cerkwi. Zolnalnoje jest miastem wojskowych, w pobliżu znajdował się bardzo wiele jednostek o znaczeni strategicznym. Do dzisiaj kilka z nich ma status tajnych. Cerkiew znajduje się w dawnej strefie wojskowej, która jest o kilkunastu lat zdemilitaryzowana. Na miejscu spotykamy się z prawosławnym proboszczem parafii Batiuszką Aleksandrem, młodym energiczny i bardzo przyjacielskim popem, który na stale rezyduje w Troickickom. Jedziemy do pierwszego krzyża, który znajduje się w odległości 300 m od miejscowego cmentarza. Po drodze napotykamy problemy drogowe w postaci ogromnych kałuż, cóż droga w Syberyjskim lesie to nie „bułka z masłem”. Batiuszka traci zderzak ale na szczęcie nie traci pogodnego ducha. Po krótkiej uroczystości poświęcenia krzyża, udajemy się w drugie miejsce, zwane przez miejscowych Aresztancekie. Jest to miejsce z drugiej strony wioski, miejsce drugiego sceposiołku. W tym miejscu podobno też dokonywano egzekucji. Po uroczystości poświecenia krzyża, spacer pomiędzy pozostałościami dawanego łagru. Pani Maria razem z miejscowymi wspomina i opowiada o ty miejscu, co opowiadali rodzice co słyszało się w domach. Podobno jeszcze w latach sześćdziesiątych ziemianki stały praktycznie nienaruszone. Dzisiaj pozostały tylko doły. Po uroczystościach spotykamy się w siedzibie wioskowej administracji, gdzie przy słodkim poczęstunku Pani Maria opowiada jak rozpoczęła pracę i co osiągnęły. Udało się jej przy pomocy wykrywacza metalu przeczesać Aresztanckij i odnalazła tam kilkanaście przedmiotów po dawnych zesłańcach. Padła propozycja utworzenia muzeum a przynajmniej izby pamięci. Po obiedzie żegnamy się z Panią Marią z obietnicą dalszej współpracy.

Dzień szósty

Kolejny dzień pracy na parafii.

Dzień siódmy

Sobota jedziemy do Górno Ałtajska, i na pierwszy cmentarz, którym zajęła się Fundacja w ramach projektu, w miejscowości Kutasz. W międzyczasie Polacy z GórnoAłtajska, odnowili tabliczkę i postawili symboliczny obelisk. Piękny koniec opieki nad cmentarzem. Wieczorem do Parafi zawitał Gość. Hubert jest z Polski i przejechał rowerem z polski przez Iran Kazachstan do Kraju Altaajskiego. Ma pecha. Księżyc wykorzystuje okazję i zaprzęga nas obu do pracy przy drewnie. Cóż dziesięcinę trzeba spłacić.

Dzień ósmy.

Niedziela, Dzień odpoczynku. Msza w nowym kościele, do budowy którego przyłożyliśmy nie tylko kilka cegiełek. Co roku pracowaliśmy przy jego budowie, a teraz prezentuje się okazale.

Dzień dziewiąty

Kolejny dzień. Księżyc wykorzystuje okazję i zaprzęga nas obu, tj. mnie i Huberta, do pracy przy drewnie. Kolejna dziesięcina. Wieczorem bania i zasłużony odpoczynek.

Dzień dziesiąty

Rano wyruszamy do Archiwum w Bijsku, lecz okazuje się, że jest zamknięte do odwołania. Odwiedzamy cmentarz w Bijsku, zbiorową mogiłą wraz z symbolicznym grobem Władysława Jaruzelskiego. Miejscem tym w ramach projektu opiekujemy się od 2009 roku. Dwukrotnie stawialiśmy krzyż, pomagaliśmy dwukrotnie przygotować i zamontować ogrodzenie, dbaliśmy i sprzątaliśmy. Pomagając Księdzu Andrzejowi staraliśmy się zadbać o to miejsce.

Po obiedzie kolejne zadanie. Chcemy zamontować pamiątkową tablicę przygotowaną i zamówioną przez Księżyca. Specjalnie w tym celu przywiozłem z Polski ozdobne śruby mocujące. Praca wydawałoby się prosta wymagała od nas sporego wysiłku. W końcu jest wisi. Uroczyste poświęcenie odbędzie się 1 listopada, obecność zapowiedzieli Konsul RP z Irkucka.

Dzień jedenasty

Podróż powrotna i wizyta w Barnauł. Zwiedzam ze znajomymi Muzeum Kraju Ałtajskiego wraz z Panią Przewodnik. Pouczające. Przez Panią Dyrektor jestem poproszony o zdjęcie reklamowe do nowego oddziału Muzeum upamiętniającego wynalazcę Kałasznikowa który urodził się w Kurii w Kraju Ałtajskim. Wieczorem hotel i rano następnego dnia powrót do domu.

Projekty zrealizowane

Kontakt

Wrocławska Fundacja Edukacji Europejskiej i Współpracy Międzynarodowej Freya

fundacja@freya.org.pl

+48 602 177 158

+48 71 339 75 91

Adres korespondencyjny:ul. Przyjaźni 34E/5
53-030 Wrocław

[recaptcha]