Syberia
w poszukiwaniu przeszłości i przyszłości 2009-2015
  1. 2015
  2. 2013
  3. 2012
  4. 2011
  5. 2010
  6. 2009

Reportaż 2015

Dzień pierwszy

Lądowanie kolejny raz na lotnisku Szremietiewo, sprawia że czuję się jakbym wrócił do domu. Tym razem niestety samotnie przychodzi mi zamykać projekt „Syberia – w poszukiwaniu przeszłości i przyszłości”. Sam lot mam niestety ze spora przesiadką i z przymusowym całodniowym pobytem w Moskwie. Oczywiście nie zamierzam marnować darowanej chwili i jadę pozwiedzać miasto. Jako jeden z nielicznych turystów jestem o 6 rano na Placu Czerwonym. Mimo niewątpliwego piękna miasta, koszmar niewyspania sprawi że szybko wracam na lotnisko i bukuję się na lot do Barnauł.

Dzień drugi

5 rano Barnauł. Brzmi jak tytuł porządnej powieści sensacyjnej. Mimo braku mrozu, jest brzydko i deszczowo. Niewygody oczekiwania rekompensuje obserwowanie budzącego się do życia miasta i ciepłe pierożki na dworcu kolejowym w tzw. Zakousocznej. Humor poprawiło mi także spotkanie z dawną znajomą, Eleną z pochodzenia Polką (ojciec prof. Sobański w połowie Polak jest biologiem na Uniwersytecie w Barnauł). Wsiadam do pociągu „Kalina Krasnaja”, cóż za luksus, istne Inter city w Syberyjskim wydaniu. Ciepło, czysto, telewizja i WiFi. Co prawda ten ostatni nie działa,ale i tak podróż pociągiem można zaliczyć do przyjemnej. Dojeżdżam do Bijska, gdzie czeka na mnie ksiądz Andrzej Obuchowski, zwany przez nas pieszczotliwie księżycem. Obiad a wieczorem przy herbacie omówienie planu działania na najbliższe dni.

Dzień trzeci

Zgodnie z planem dzisiaj dzień pracy na parafii, ostatnie koszenie trawy przed zimowymi mrozami. Praca niezbyt trudna, ale widok skoszonych błoń wokół kościoła przynosi drobną satysfakcję. Wieczorem staję na wysokości zadania i przygotowuję kolację dla gości. Zaroszonymi gośćmi są siostry Agnesa i Serafina Księżyc wykorzystując moją obecność wyznacza mnie na głównego kucharza, przygotowuje tzw. gulasz na „winie” z grzankami, oraz zapiekane pomidory. Siostry są oczarowane, Księżyc zdumiony, a szef Amaro byłby dumny.

Dzień czwarty

Rano jeszcze drobne dokończenie prac i spakowanie się na wyjazd. Wyruszamy do miejscowości Zonalnoje rejon Troickij. Gdzie mamy się spotkać z Panią Marią Nikołajewną która dowiedziawszy się o okolicznych miejscach zesłań, podjęła inicjatywę upamiętnienia miejsc gdzie znajdował się specposiołki . Pani Maria pokazała nam także miejsce prawdopodobnej mogiły, miejsce to określiła na podstawie wspomnień. Pani Maria dotarła do Księdza Andrzeja i zaprosiła go na poświęcenie krzyża, który wspólnie ze znajomymi postawiła w dwóch miejscach gdzie były specposiołki. Bardzo też spodobała się jej nasz wcześniejsza inicjatywa polegająca na wieszaniu na cmentarzach tabliczek upamiętniających zmarłych tragicznie Sybiraków. Wieczorem już przy herbacie toczymy wspólne rozmowy o zesłańcach i wspólnej historii obu narodów. Dyskusja to jest interesująca, czasami niełatwa, kiedy trzeba nam tłumaczyć jak historia wyglądała naprawę, że w rzeczywistości nie wszystko było to jak przedstawiły podręczniki rosyjskie. Dochodzimy do wspólnego wniosku, że o zmarłych nie wolno zapomnieć i należy uczyć młodych, że wspólna historia to nie tylko wygrane bitwy i złote medale na piersi, ale pamięć o tych, o których niewielu pamięta.

Dzień piąty

Przygotowujemy się na wspólną uroczystość. Po wspólnym obfitym śniadaniu w iście Syberyjskim stylu, udajemy się do miejscowej cerkwi. Zolnalnoje jest miastem wojskowych, w pobliżu znajdował się bardzo wiele jednostek o znaczeni strategicznym. Do dzisiaj kilka z nich ma status tajnych. Cerkiew znajduje się w dawnej strefie wojskowej, która jest o kilkunastu lat zdemilitaryzowana. Na miejscu spotykamy się z prawosławnym proboszczem parafii Batiuszką Aleksandrem, młodym energiczny i bardzo przyjacielskim popem, który na stale rezyduje w Troickickom. Jedziemy do pierwszego krzyża, który znajduje się w odległości 300 m od miejscowego cmentarza. Po drodze napotykamy problemy drogowe w postaci ogromnych kałuż, cóż droga w Syberyjskim lesie to nie „bułka z masłem”. Batiuszka traci zderzak ale na szczęcie nie traci pogodnego ducha. Po krótkiej uroczystości poświęcenia krzyża, udajemy się w drugie miejsce, zwane przez miejscowych Aresztancekie. Jest to miejsce z drugiej strony wioski, miejsce drugiego sceposiołku. W tym miejscu podobno też dokonywano egzekucji. Po uroczystości poświecenia krzyża, spacer pomiędzy pozostałościami dawanego łagru. Pani Maria razem z miejscowymi wspomina i opowiada o ty miejscu, co opowiadali rodzice co słyszało się w domach. Podobno jeszcze w latach sześćdziesiątych ziemianki stały praktycznie nienaruszone. Dzisiaj pozostały tylko doły. Po uroczystościach spotykamy się w siedzibie wioskowej administracji, gdzie przy słodkim poczęstunku Pani Maria opowiada jak rozpoczęła pracę i co osiągnęły. Udało się jej przy pomocy wykrywacza metalu przeczesać Aresztanckij i odnalazła tam kilkanaście przedmiotów po dawnych zesłańcach. Padła propozycja utworzenia muzeum a przynajmniej izby pamięci. Po obiedzie żegnamy się z Panią Marią z obietnicą dalszej współpracy.

Dzień szósty

Kolejny dzień pracy na parafii.

Dzień siódmy

Sobota jedziemy do Górno Ałtajska, i na pierwszy cmentarz, którym zajęła się Fundacja w ramach projektu, w miejscowości Kutasz. W międzyczasie Polacy z GórnoAłtajska, odnowili tabliczkę i postawili symboliczny obelisk. Piękny koniec opieki nad cmentarzem. Wieczorem do Parafi zawitał Gość. Hubert jest z Polski i przejechał rowerem z polski przez Iran Kazachstan do Kraju Altaajskiego. Ma pecha. Księżyc wykorzystuje okazję i zaprzęga nas obu do pracy przy drewnie. Cóż dziesięcinę trzeba spłacić.

Dzień ósmy.

Niedziela, Dzień odpoczynku. Msza w nowym kościele, do budowy którego przyłożyliśmy nie tylko kilka cegiełek. Co roku pracowaliśmy przy jego budowie, a teraz prezentuje się okazale.

Dzień dziewiąty

Kolejny dzień. Księżyc wykorzystuje okazję i zaprzęga nas obu, tj. mnie i Huberta, do pracy przy drewnie. Kolejna dziesięcina. Wieczorem bania i zasłużony odpoczynek.

Dzień dziesiąty

Rano wyruszamy do Archiwum w Bijsku, lecz okazuje się, że jest zamknięte do odwołania. Odwiedzamy cmentarz w Bijsku, zbiorową mogiłą wraz z symbolicznym grobem Władysława Jaruzelskiego. Miejscem tym w ramach projektu opiekujemy się od 2009 roku. Dwukrotnie stawialiśmy krzyż, pomagaliśmy dwukrotnie przygotować i zamontować ogrodzenie, dbaliśmy i sprzątaliśmy. Pomagając Księdzu Andrzejowi staraliśmy się zadbać o to miejsce.

Po obiedzie kolejne zadanie. Chcemy zamontować pamiątkową tablicę przygotowaną i zamówioną przez Księżyca. Specjalnie w tym celu przywiozłem z Polski ozdobne śruby mocujące. Praca wydawałoby się prosta wymagała od nas sporego wysiłku. W końcu jest wisi. Uroczyste poświęcenie odbędzie się 1 listopada, obecność zapowiedzieli Konsul RP z Irkucka.

Dzień jedenasty

Podróż powrotna i wizyta w Barnauł. Zwiedzam ze znajomymi Muzeum Kraju Ałtajskiego wraz z Panią Przewodnik. Pouczające. Przez Panią Dyrektor jestem poproszony o zdjęcie reklamowe do nowego oddziału Muzeum upamiętniającego wynalazcę Kałasznikowa który urodził się w Kurii w Kraju Ałtajskim. Wieczorem hotel i rano następnego dnia powrót do domu.

Copyright 2013. Wrocławska Fundacja Edukacji Europejskiej i Współpracy Międzynarodowej Freya. All rights reserved.

projekt: dmstudio.biz modyfikacje: ZaczO