Syberia
w poszukiwaniu przeszłości i przyszłości 2009-2015
  1. 2015
  2. 2013
  3. 2012
  4. 2011
  5. 2010
  6. 2009

Reportaż 2013

    „Naród, który nie szanuje swej przeszłości nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości” – te jakże aktualne słowa Józefa Piłsudskiego są mottem przewodnim projektu Wrocławskiej Fundacji Edukacji Europejskiej i Współpracy Międzynarodowej FREYA (www.freya.org.pl) „Syberia w poszukiwaniu przeszłości i przyszłości 2009-2015”. Fundacja od 2009 roku wraz z wolontariuszami wyrusza do Kraju Ałtajskiego oraz do Republiki Ałtaj w poszukiwaniu śladów zesłanych tam Polaków w trakcie II wojny światowej. Poprzez swe działania, uczestnicy wypraw pragną uczcić pamięć zmarłych na zesłaniu rodaków. Praca tam to przede wszystkim odszukiwanie polskich nazwisk w dokumentach Miejskiego Archiwum w Barnaule, a także wizyty w wioskach, gdzie mieszkali rodacy zesłani w latach 40-tych XX wieku. Celem wizyty, który nie mieści się ściśle w ramach projektu jest praca na plebanii w Bijsku, bowiem Fundacja od początku istnienia projektu czynnie współpracuje z księdzem Andrzejem Obuchowskim, proboszczem katolickiej parafii w Bijsku. Ksiądz, jako osoba stale przebywająca w Kraju Ałtajskim, zaangażowany jest w inicjatywę fundacji przez cały rok. Pyta, szuka, odnajduje i gromadzi informacje. Na czas wyprawy wrocławskich wolontariuszy, ksiądz Andrzej także zapewnia nocleg na plebanii. Projekt ten jest unikatowym przedsięwzięciem, ponieważ oprócz edukacji historycznej i zachowania pamięci, skupia się także na budowaniu przyszłości na gruncie przyjaźni polsko-syberyjskiej.

    Tegoroczna wyprawa była już piątą odsłoną projektu „Syberia w poszukiwaniu przeszłości i przyszłości”. Rozpoczęła się 14 sierpnia i trwała 13 dni. Aby dotrzeć do Kraju Ałtajskiego pokonano ponad 5900 km. Także na miejscu FREYA oswojona z przestrzenią przemierzała kilometry dążąc tym samym do postawionych sobie celów. Zdaje się więc, że znaną syberyjską maksymę „tysiąc kilometrów to nie odległość” urzeczywistniają nie tylko mieszkańcy zauralskiej krainy, ale i zdeterminowani podróżnicy.

    Zanim jednak syberyjski wolontariat rozpoczął się na dobre, uczestnicy wyjazdu mieli okazję zobaczyć Moskwę. Choć czasu było zdecydowanie za mało by dokładnie obejrzeć serce Rosji, ogromny i wspaniały gród – wybraliśmy się w miejsca, o których tak często czytaliśmy: Plac Czerwony, Łubiankę i Kreml. Przekonaliśmy się wtedy, że wszystko co do tej pory o Moskwie wiedzieliśmy jest prawdą. W Moskwie spotkaliśmy się także z Konsulem RP i omówiliśmy szczegóły wymian młodzieży polonijnej zamieszkującej teren Federacji oraz polskiej. Takie obozy są bowiem jednym ze sposobów realizacji celów Fundacji.

    Do Bijska dotarliśmy rankiem 17 sierpnia. Choć podróż okazała się męcząca i długa, byliśmy pełni zapału i chęci do pracy. Działania nasze zaczęliśmy od wizyty na miejskim cmentarzu gdzie znajduje się symboliczna mogiła zmarłych na Ałtaju Polaków, ofiar represji stalinowskich, a także mogiła zmarłego na zesłaniu ojca Wojciecha Jaruzelskiego. W 2010 roku FREYA uporządkowała to miejsce po raz pierwszy, ustawiła symboliczny krzyż, a także zamontowała ogrodzenie. Jako, że niewiele pozostało po drewnianym krzyżu jak i ogrodzeniu, zaplanowaliśmy prace budowlano-porządkowe na jeden dzień z tegorocznej wyprawy. 20 sierpnia zapakowaliśmy więc narzędzia i wyruszyliśmy odnowić symboliczną mogiłę rodaków. Dzięki staraniom fundacji, a także księdza Andrzeja Obuchowskiego Ministerstwo Spraw Zagranicznych ufundowało ogrodzenie, które my mieliśmy montować.

    Podczas wcześniejszych wizyt na Syberii wolontariat Fundacji szukał wszelkich informacji o rodakach na tych ziemiach, zaś tegoroczna, piąta wyprawa Frei do Kraju Ałtajskiego, to historie konkretnych osób. Wyjeżdżając wiedzieliśmy czego dokładnie szukamy i co chcemy osiągnąć. Wybraliśmy się więc do Zmieinogorska – około 370 km od Bijska na południowy zachód. Do tego miasta zostali zesłani w 1940 roku Stefan Baryło wraz z żoną Genowefą i dwojgiem dzieci. Baryło był z zawodu leśnikiem, a także oficerem rezerwy WP, ułanem. Mieszkał w powiecie Postawy w województwie wileńskim, obecnie na Białorusi. Brał udział w kampanii wrześniowej. 17 marca 1940 roku został wywieziony na Syberię do Kraju Ałtajskiego. Pracował w kopalni złota, potem na poczcie. Zmarł po kilku miesiącach zesłania, jego żona także. W Zmieinogorsku pozostały dzieci zesłańców do lat 50-tych. Historia rodziny Baryłów stała się dla nas interesująca przede wszystkim z tego powodu, że dotyczy rodziny jednego z tegorocznych uczestników wyprawy. Wspólnie z nim przemierzyliśmy ponad 370 kilometrów by zobaczyć miejsce, w którym mieszkali Baryłowie. Odnaleźliśmy ulicę przy której byli zameldowani, staraliśmy się także ustalić gdzie zostali pochowani, by oznaczyć to miejsce pamiątkową tabliczką. W miejskim muzeum dowiedzieliśmy się, że w tamtym okresie chowano ludzi na nieistniejącym już cmentarzu, którego dokładnego miejsca nie da się dziś wskazać. Nekropolia, która była miejscem spoczynku katolików – Polaków i Niemców została zniszczona w latach 50-tych, a kamienie nagrobne miejscowa ludność wykorzystała do budowy fundamentów swoich domostw. Aby dokładnie poznać interesującą nas historię próbowaliśmy dotrzeć do dokumentacji, spisów ludności z lat 40-tych. Niestety wszelkie archiwalia zostały wywiezione z miasta.

    Podczas zeszłorocznej wyprawy odwiedziliśmy wioskę Oziero Pietrowskoje. Była ona miejscem katorgi zesłańców z Polski, Litwy i Niemiec. Kiedy w sierpniu 2012 roku próbowaliśmy ustalić co stało się z katorżnikami, nikt z mieszkańców wioski nie mógł nam pomóc w poszukiwaniach. Dopiero po powrocie do Polski dzieje specposieleńców stały się dla nas jaśniejsze. Z Fundacją skontaktowała się pani Wanda Gdula-Krzyśków, która została zesłana w to miejsce jako nastolatka. Dziś ma 91 lat i pamięta wiele szczegółów z zesłania. Przed deportacją pani Wanda mieszkała na Kresach w województwie tarnopolskim w miejscowości Baworowszczyzna Kolonia, z Polski wyjechała pierwszą wywózką 10 lutego 1940 roku. Razem z nią wysiedlono całą miejscowość – około 96 osób. Część z nich trafiło właśnie do Oziero Pietrowskoje, reszta do pobliskiej Pietrovki. Od niej dowiedzieliśmy się jak wyglądało życie codzienne w pracowniczych barakach, katorżnicza praca Polaków przy wyrębie drzew, a także miejsce spoczynku zmarłych tam Polaków. Choć po wspominanym przez nią cmentarzu nie ma już śladu, uczciliśmy to miejsce pamiątkową tabliczką na ogólnej nekropolii. A dla pani Wandy nagraliśmy film, gdyż bardzo ją interesowało jak obecnie wygląda miejsce, które w jej pamięci zapisało się tak tragicznie.

    Zanim dostaliśmy się jednak do Oziero, zatrzymaliśmy się w dwóch wioskach – Pietrovka i Żywieckoje. Kiedyś funkcjonowała między nimi kolej, a zesłańców z Polski wysadzano wzdłuż torów i tak powstawały całe rejony zasiedlone przez katorżników. W 2012 roku w Pietrowce zamontowaliśmy tabliczkę upamiętniającą zmarłych rodaków, a podczas tegorocznej wyprawy taką samą umieściliśmy także w Żywieckoje.

    Kolejnym punktem na mapie Frei był Kutasz. Jest on niemal programowym obiektem zainteresowania projektu. Wolontariusze odwiedzają to miejsce co roku, opiekują się nim od pierwszej wyprawy. W 2009 roku uporządkowano to miejsce, wykarczowano fragment lasu, w 2011 postawiono brzozowy krzyż, a rok temu do krzyża przykręcono tabliczkę w polskim i rosyjskim języku. Ta maleńka nekropolia znajduje się w niewielkim lasku z dala od ludzkich oczu zatem trzeba odwiedzać je regularnie, by o nim nie zapomniano. Kiedy odwiedziliśmy cmentarz w tym roku, okazało się, że umieszczoną przez nas tablicę zdewastowano, ale ksiądz Andrzej , który stale jest na miejscu obiecał, że dołoży wszelkich starań, by w tym miejscu zawisła kolejna, trwalsza.

    Projekt „Syberia…” to nie tylko odkopywanie zakurzonej historii i upamiętnianie miejsc spoczynku naszych rodaków. Przedsięwzięcie to ma także na celu budowanie przyjaznych stosunków między Polakami a mieszkańcami Syberii – kimkolwiek by nie byli. Podczas corocznych wypraw udało nam się poznać wielu wartościowych i przychylnie nastawionych ludzi. To przede wszystkim katolicy skupieni wokół parafii pw. św. Jana Chrzciciela w Bijsku. Było nam bardzo miło spotykać ich na niedzielnej mszy świętej – radosnych i uśmiechniętych, pełnych miłości. My Polacy uważamy siebie za dojrzałych katolików, wiara została nam przekazana przez przodków. Nierzadko czujemy się lepsi od tych, którzy dopiero zaczynają poznawać Pana Boga. Nie zdajemy sobie sprawy jak bardzo mylne jest nasze myślenie. My zrozumieliśmy to dopiero w Bijsku, kiedy zobaczyliśmy jak wspaniałe, wspólnotowe życie wiedzie ta wielka rodzina choć maleńka parafia.

    Wolontariusze Fundacji wnieśli także swoją cegiełkę w dalszą budowę kościoła w Bijsku. Jak co roku, FREYA pomagała przy pracach porządkowo-budowlanych. Mamy nadzieję, że nasz trud i wysiłek nie pójdzie na marne, w Ałtajskim Kraju jest coraz więcej katolików, którzy dzięki świątyni będą mogli pełniej uczestniczyć w życiu parafii. Dumnie jest nosić koniczynkę FREI na piersi…

    Podsumowując wyprawę 2013 należy zaznaczyć, że była ona wyjątkowa. Wniosła wiele do projektu „Syberia…”, stworzyła warunki do kolejnych. Skłoniła ona także do przemyśleń nad istotą naszych działań, może warto by je rozszerzyć na większy teren Syberii?

    Przedsięwzięcie sfinansowane zostało przez Fundację BZ WBK oraz sponsorów prywatnych – serdecznie dziękujemy. Szczególne podziękowania kierujemy także do Ambasady RP w Moskwie, która zapewniła nam nocleg i na miejscu otoczyła opieką.

    Sporządziła Edyta Kaczmarczyk

Copyright 2013. Wrocławska Fundacja Edukacji Europejskiej i Współpracy Międzynarodowej Freya. All rights reserved.

projekt: dmstudio.biz modyfikacje: ZaczO